środa, 9 listopada 2011

Z gotowaniem bywa tak: albo się je kocha, albo nienawidzi. Obojętnym być nie można. We mnie przeważa ta pierwsza skłonność, choć jest to związek burzliwy i na pewno nie bezbolesny, ale za to pełen pasji i namiętności... coś na wzór włoskiego romansu. Kusi? Oj, bardzo. Dlatego postanowiłam dać sobie upust i zaszaleć, prowadząc blog poświęcony moim kuchennym poczynaniom. 



O mnie:

Nie jestem zawodową kucharką, ale przecież nie trzeba nią być, by kochać jeść i gotować. Lubię eksperymentować w kuchni, łączyć smaki pozornie do siebie nie pasujące, moją wielką namiętnością są książki... kucharskie, a z wykształcenia jestem polonistką edytorem. Przez wiele lat nie jadłam mięsa. Nie byłam wegetarianką z ideologią, po prostu był czas, że mięso w żadnej postaci nie przechodziło przez moje usta. Było minęło, choć dania jarskie nadal często goszczą na moim stole. Pewnie jeszcze o tym napiszę. O tym i o wielu innych ważnych dla mnie sprawach. Zatem zapraszam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz